Wywiad z Szymonem Hołownią podczas pobytu w Trójmieście

Trójmiasto to wyjątkowe miejsce - mówi Szymon Hołownia

Wywiad z Szymonem Hołownią podczas pobytu w Trójmieście
Wywiad z Szymonem Hołownią podczas pobytu w Trójmieście



Paweł Deluga: Pańska kampania rozpoczęła się na Pomorzu. Pierwsze spotkanie, na którym oficjalnie ogłosił Pan swój start w wyborach, miało miejsce w Gdańsku. Pomorze ma dla Pana szczególne znaczenie?

Szymon Hołownia: To w Gdańsku, w styczniu 2019 roku, we mnie, ale też w tysiącach Polek i Polaków, coś pękło. Widzieliśmy, jak na scenie największej, najwspanialszej fabryki dobra w naszym kraju, Polak zabija Polaka. Rok później w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku ogłosiłem mój start w wyborach. I to nie był przypadek. Trójmiasto to wyjątkowe miejsce na mapie Polski. Stąd dostajemy często lekcje solidarności. I tej przez wielkie i przez małe „S”. To miejsce, gdzie poczucie wspólnoty jest wyjątkowe. Mocno to czułem  kiedy w Gdyni otwierałem jedno z biur Ekipy Szymona. To tam organizowali się wolontariusze na czele z liderką Martą Chlewicką. Choć od dwóch miesięcy biuro pozostaje zamknięte, ludzie ani na chwilę nie przestali działać w trudnym dla wszystkich czasie pandemii. Wspomagają seniorów, wspierają osoby w kryzysie bezdomności, prowadzą akcje na rzecz przełożenia wyborów i budowania solidarności społecznej. Wielka i piękną sprawą było rozdanie, w Wielką Sobotę, osobom bezdomnym i potrzebującym “koszyczków dobra”, czyli produktów spożywczych na Święta. To taka namiastka wielkanocnego śniadania dla potrzebujących, które nie mogło się odbyć w czasie pandemii.  

Ostatnio członkowie pomorskiej Ekipy Szymona rozdawali nasze banery, które rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Kiedy nie- kampania, przed nie- wyborami się skończyła, mamy chwilę oddechu, ale już szykujemy się do działań w następnej, mam nadzieję, już docelowej kampanii.  Dzieją się na Pomorzu wspaniałe rzeczy, pełna mobilizacja. Oczywiście w związku z tym przyjmiemy każdą parę rąk chętnych do pracy. Jeśli ktoś chciałby pomóc to zapraszam do kontaktu z naszymi wolontariuszami w Gdyni i mam nadzieję, że już wkrótce znowu będę mógł zaprosić do naszego biura przy Starowiejskiej 28. Ktoś może powiedzieć oczywiście, że takie działania to nie jest polityka. Ale nasi wolontariusze swoimi działaniami jednoczą Polki i Polaków wokół wspólnej sprawy, wokół realnej społecznej zmiany. To się dzieje nie tylko wśród mieszkańców Trójmiasta. Ekipa Szymona jest aktywna w całym województwie, także w mniejszych miejscowościach. I właśnie taką politykę chcę robić - politykę bliską ludziom, a nie głuchą na ich problemy. Po naszych wolontariuszach z Pomorza doskonale widać, że jest to wyjątkowy region. To stąd na cały kraj bije ogromna energia pchająca do działania.

Paweł Deluga: Taką energię w Polkach i Polakach zamierza Pan wzbudzać jako prezydent?

Szymon Hołownia:Tak, bo prezydentura nie jest o prezydencie, ale o tym, że bez Was - 38 milionów Polaków i Polek - Polska po prostu się nie uda. Dlatego tak ważne jest dla mnie słuchanie ludzi i skupianie się na lokalnych inicjatywach. Przyjąłem kilka zasad, które mi w tym pomagają. Chcę być prezydentem różnych Polaków, bo jesteśmy różni i tacy różni musimy się nauczyć ze sobą żyć. Chcę być prezydentem, który wreszcie skończy z partyjniactwem niszczącym Polskę. Partie muszą wrócić na swoje miejsce i państwo musi wrócić na swoje miejsce, bo jest własnością obywateli, a nie łupem zmieniających się raz na 4 lata ekip. 

Ponadto Kościół i władza powinny się rozejść, bo zeszły się za blisko. W imię tego rozdziału, ograniczę publiczną aktywność religijną prezydenta. Poza tym władza, czyli ludzie wynajęci przez nas do pracy, musi rozwiązywać problemy ludzi, a nie je tworzyć. Władza musi przestać traktować Polaków jak głupków. Dość ceremonii, na których nie wiadomo, kto jest premierem, a kto biskupem. Świeckie instytucje są dla Polaków różnych wyznań, a także tych niewierzących. 

W końcu zamierzam być prezydentem, który myśli w kategorii pokolenia, a nie kadencji. Myśli nie o tym, jak zachować swój stołek na następne kilka lat, ale o przyszłości naszych dzieci i wnuków. Chcę myśleć globalnie, ale działać lokalnie.

Paweł Deluga: Jakie działania lokalne zamierza Pan realizować?

Szymon Hołownia: Mam głębokie przekonanie, że to samorządy, a nie władza centralna, są fundamentem naszego państwa. To one czują potrzeby ludzi, tutaj na miejscu. Od kondycji samorządu zależy czy dzieci w Gdyni będą miały w szkole zajęcia pozalekcyjne, ile przedszkolaków z Gdańska znajdzie miejsce w przedszkolu samorządowym, a ilu potrzebujących w Sopocie otrzyma mieszkania socjalne. Te samorządy trzeba ratować przed kryzysem związanym z koronawirusem i przed rządami PiS. Dlatego, gdy zostanę prezydentem, będę głosem samorządu lokalnego. Zamierzam bronić samorządów przed ograniczaniem ich praw przez rząd i nie podpiszę żadnej ustawy, która zwiększy wydatki samorządów bez wskazania źródła, z którego ma pochodzić ich finansowanie. Będę strzegł samorządów przed centralizacją działań publicznych oraz walczył o zwiększenie subwencji dla tych, które ucierpiały wskutek pandemii. Lokalne działania to dla mnie także aktywne przeciwstawianie się niszczeniu przyrody. Zaraz po wyborze na prezydenta moim celem będzie także powołanie Rady Klimatycznej, która oceni każdy projekt ustawy trafiający na biurko prezydenta. Jeżeli dana ustawa nie będzie współgrała z celami środowiskowymi, takimi jak choćby neutralność klimatyczna Polski do 2050 roku, spotka się z moim zielonym wetem. Zielone weto będzie dotyczyło także ustaw związanych z suszą i podażą wody w Polsce, z którymi mamy dziś dramatyczny problem. Będę wspierał wszystkie inicjatywy mające na celu ochronę środowiska, zwłaszcza w wymiarze lokalnym. Tak skandaliczne, godzące w ochronę przyrody i ignorujące głos obywateli inwestycje jak przekop Mierzei Wiślanej nie będą miały prawa być realizowane.

Paweł Deluga: Wciąż nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób zostaną przeprowadzone wybory prezydenckie. Mimo to zamierza pan w nich walczyć do końca?

Szymon Hołownia: Oczywiście. Nie zamierzam się wycofywać i nie pozwolę zaprzepaścić tej twórczej siły i tej wspaniałej pracy, którą wykonali nasi wolontariusze także na Pomorzu.

Nie za mną, ale wokół mnie, stoi dziś w całej Polsce ponad osiem i pół tysiąca wolontariuszy, a codziennie przychodzą nowi. Na moim wieczornym czacie na żywo przed kilkoma dniami zgromadziło się 56 tysięcy ludzi w jednym momencie. To są ludzie, którzy podobnie jak ja, uwierzyli, że to nasz kraj, że my wspólnie możemy go zmienić. Mimo tego wszystkiego, co prezes i jego ludzie robią z Polską, my wiemy, że nas - wolnych i świadomych obywateli - jest więcej. 

Musimy walczyć do końca. Udowodnijmy, że naprawdę możemy te wybory wygrać, pomimo krętactw PiS. Pokażmy innym i sobie samym, że nas, dumnych obywateli Rzeczpospolitej, jest więcej, niż ustrojowych krętaczy. Że potrafimy zwyciężać. Polskiej demokracji nie stać na bezczynność. Jak pokazuje historia najnowsza, tu, na Pomorzu, najmocniej doświadczyliście tego, że Polacy potrafią być skuteczni, gdy nie dają się apatii. Potrzebujemy Was dzisiaj, Waszego głosu, Waszego doświadczenia, Waszej energii. Polska potrzebuje nowego prezydenta, bo nie mamy więcej czasu. Za 5 lat będzie za późno. Dlatego proszę - chodźcie nie ZA mną, ale ZE mną. Odmieńmy Polskę dla nas wszystkich i dla naszych dzieci.

Paweł Deluga: Miło było Cię Szymonie poznać i dziękujemy Ci za ten krótki wywiad...

Szymon Hołownia: Mi również było miło udzielić wywiadu dla Ciebie i do następnego razu. Chciałem również pozdrawić czytelników WirtualneMedia.info